Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna"
Cyprian Kamil Norwid

Autobusy hybrydowe – czy na leszczyńskie drogi?

07/08/2019 Włodzimierz Korza

Mamy nowe autobusy! Duma pierś rozpiera. Wyglądają pięknie, na fotelach haft leszczyńskiego ratusza z piękną nową elewacją, w środku internet.  Jednym zdaniem 21 wiek już na leszczyńskich ulicach.
Autobusy dostosowane do współczesnych norm jakości, dostosowane  dla osób niepełnosprawnych… ale czy dostosowane do warunków leszczyńskich? No właśnie…

Mamy nowe autobusy hybrydowe! Duma pierś rozpiera. Wyglądają pięknie, na fotelach haft leszczyńskiego ratusza z piękną nową elewacją, w środku internet.  Jednym zdaniem 21 wiek już na leszczyńskich ulicach.
Autobusy dostosowane do współczesnych norm jakości, dostosowane  dla osób niepełnosprawnych… ale czy dostosowane do warunków leszczyńskich? No właśnie…

Autobusy hybrydowe w Lesznie – krótka historia

Zanim o tym czy autobusy są odpowiednie dla Leszna, krótka historia jak w ogóle doszło do zakupu i jak to przebiegało w innych miastach.
10 lipca 2017 roku Leszno jak i inne miasta podpisywały umowę z Marszałkiem Województwa Wielkopolskiego na zakup autobusów  w ramach tzw. Obszarów Strategicznej Interwencji (OSI), wpisujące się w Poddziałanie 3.3.1 WRPO 2014+ „Inwestycje w obszarze transportu miejskiego”.  prezydent Łukasz Borowiak podpisał umowę na zakup 8 autobusów elektrycznych, budowę 2 pętli i instalację biletomatów w autobusach.

Podobną umowę podpisał prezydent Konina Józef Nowicki. Ta umowa jednak obejmowała trochę szersze działanie – oprócz zakupy autobusów niskoemisyjnych między innymi uruchomienie wypożyczalni  rowerów miejskich w Koninie.

Autobusy niskoemisyjne, zeroemisyjne normy itd

Zanim przejdziemy dalej jeszcze kilka słów wyjaśnienia tych enigmatycznie brzmiących pojęć. Autobusy niskoemisyjne, jeszcze do grudnia 2017 roku były to według ustawodawcy diesle spełniające restrykcyjną normę emisji spalin Euro 6. Od stycznia 2018 za autobusy niskoemisyjne uważane już były autobusy hybrydowe. Natomiast autobusy zeroemisyjne, to autobusy jak sama nazwa mówi, które nie emitują spalin czyli elektryki.

Od umowy do realizacji 

Konin jeszcze przed podpisaniem umowy (czerwiec 2017 ) ogłosił przetarg na zakup 8 autobusów. Rozstrzygnięcie miało nastąpić 1 sierpnia,  a w grudniu 2017 autobusy miały już jeździć po Koninie. Tym Konin wygrał, ponieważ zdążył zakupić autobusy diesle jeszcze według starych norm. Tymczasem w Lesznie dopiero w grudniu ogłoszono przetarg na 8 autobusów elektrycznych.  Przez pół roku zapewne takich przetargów ogłoszono wiele, a producenci mieli pełne ręce roboty. Nie ma się co dziwić, że w lutym 2018 przetarg unieważniono. Jedyną firmą, która wystartowała w przetargu była firma Solaris, która dała ofertę o 7 mln wyższą. Oferta nie do zaakceptowania.

Kolejny przetarg

Kolejny przetarg już był  nieco zmieniony. Po rozmowach z Marszałkiem Województwa Wielkopolskiego zdecydowano się na autobusy hybrydowe, które są tańsze od elektryków i spełniają normy. Nie jest to jednak jedyna zmiana. Jedną z istotniejszych zmiana jest gwarancja, a właściwie czas jej trwania.

Dlaczego to takie istotne?

W pierwotnej wersji gwarancja miała obejmować 7 lat użytkowania,  a w obecnej chwili okres gwarancyjny to 5 lat. Wszystko by było w porządku, gdyby nie fakt, że baterie w hybrydach mają według mojej wiedzy żywotność około 5 lat. Z tego co mi wiadome, to jeżeli baterie wyeksploatują się po 5 latach to koszt wymiany będzie musiał ponieść samorząd.
Pierwsza oferta dawała nam 2 lata buforu, co niejako gwarantowało pierwszą wymianę baterii przez producenta. Jaki to może być koszt? Trudno się doszukać konkretnych kwot, natomiast według informacji zasłyszanych koszt jednej baterii może sięgnąć nawet  200 000 zł, co daje łączną kwotę 1,6 mln złotych dla całej floty.

Co dalej z hybrydami?

Według informacji prasowych największy ośrodek komunikacyjny w Polsce, czyli Warszawa przebadała opłacalność hybryd. Według ich badań hybryda jest opłacalna przy średniej prędkości 13 km/h. Dlaczego? Ponieważ napęd elektryczny włącza się w momencie gdy autobus jedzie z prędkością poniżej 15 km/h, a przy prędkościach wyższych autobus napędzany jest silnikiem diesla.
W Lesznie średnia prędkość jazdy to ponad 30 km/h czyli dwukrotnie większa niż opłacalność obliczona w Warszawie. Z tego wynika, że w Lesznie napęd hybrydowy będzie działał jedynie przy ruszaniu i hamowaniu, chyba że drastycznie zmieni się średnia prędkość, co zapewne wpłynie na wydłużenie dojazdu z punktu A do punktu B. Według zapewnień dyrektora MZK autobusy będą jeździć w 50% na napędzie elektrycznym. Może przy obecnych remontach w godzinach szczytu jest to możliwe. Jak będzie w normalnych warunkach? Czas pokaże.

Ustawa o elektromobilności

Ustawa ta w swych zawiłościach nakłada obowiązek wymiany przez samorządy pojazdów spalinowych na pojazdy zeroemisyjne i nakłada konkretne terminy:
Art. 68.1 

4.Jednostka samorządu terytorialnego, o której mowa w art. 36 ust. 1, zapewnia udział autobusów zeroemisyjnych we flocie użytkowanych pojazdów wynoszący:
1) 5% – od dnia 1 stycznia 2021 r.;
2) 10% – od dnia 1 stycznia 2023 r.;
3) 20% – od dnia 1 stycznia 2025 r.

Nietrudno policzyć, że do stycznia 2021 roku powinniśmy posiadać co najmniej 1 autobus elektryczny, w styczniu  2023 roku 2 autobusy i 4 autobusy do stycznia 2025 roku. W międzyczasie powinniśmy też wymienić baterie w zakupionych hybrydach.

Dyrektor uspokaja

Na jednej z sesji dyrektor MZK uspokajał, że terminu owszem są ale można je przesunąć. Całe szczęście, bo zapewne budżet by tego nie wytrzymał. Jednak to nie rozwiązuje problemu, a jedynie odsuwa w czasie.
Kto wie, czy gdybyśmy ruszyli z kopyta jak Konin i ogłosili przetarg zaraz po podpisaniu dokumentów, czy dziś po Lesznie nie jeździły by autobusy elektryczne, a ustawę o elektromobilności już byśmy mieli z głowy? Może wystarczyło wcześniej wystartować z przetargiem? Ostatnie wydarzenia (ratusz, odwodnienie stadionu, rozliczenia za drogi) pokazują że odwlekanie nie wpływa dobrze na interes miasta.

X

Błędy są, odpowiedzialności i konsekwencji nie ma

Przepisy o odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych wydają się być martwe. Według mojej wiedzy ani jeden funkcjonariusz nie poniósł konsekwencji dotychczas za błędne decyzje, czy opóźnienia.

Czytaj całość