Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna"
Cyprian Kamil Norwid

Dostęp do informacji publicznej – nie tak łatwo jak by się chciało

08/03/2019 Bolesław Poślednik

Dostęp do informacji publicznej – kluczowe prawo obywatela w demokratycznym państwie. Brzmi ładnie i górnolotnie, ale rzeczywistość jest inna. Może dostęp i  jest, ale nie taki łatwy. Przynajmniej w tym przypadku.

Okazuje się że można utrudnić wydobycie informacji poprzez “wezwanie wykazania szczególnej istotności dla interesu publicznego przetworzenia informacji publicznych”.
Takie 3 wezwania z dużym tytułem dostałem z MOSiR Leszno, gdy wysłałem zapytanie o informację publiczną. W bonusie otrzymałem jeszcze odmowę udzielenia informacji.
Pisma wypełnione są masą fachowych określeń, szerokich objaśnień i odwołań do wyroków sądowych. Aż miło poczytać.
Natomiast w samym tytule znajdują się kluczowe zwroty – istotny interes publiczny i informacja przetworzona. Zacznijmy od początku.

Istotny interes publiczny

Istotny interes publiczny, czyli wykazanie że przetworzone informacje mają znaczenie po podaniu do informacji publicznej. Mało tego, według pism które otrzymałem, muszę również wykazać, że jej uzyskanie stwarza realną możliwość wykorzystania w celu poprawy funkcjonowania organów administracji oraz interesu publicznego. Jest to oczywiście uznaniowe i oczywiście będę  próbował wykazać że takowy interes jest. Nie będę o nim pisał teraz, niech to będzie element zaskoczenia.
Całe szczęście po mojej argumentacji, to MOSiR będzie musiał wykazać, że ta informacja nie jest istotna. Jestem ciekaw argumentów.

Informacja przetworzona

Drugi element o którym wspomniałem, to informacja przetworzona. Moje pytania dotyczyły kosztów oświetlenia stadionu, kosztów utrzymania lodowiska oraz przychodów z tytułu sprzedaży biletów na lodowisko.
Doprawdy? To jest informacja przetworzona? MOSiR musi uruchomić kolejne zasoby, żeby policzyć jaki był przychód? Nie posiadają informacji  ile rocznie kosztuje ich lodowisko? Nie wiedzą ile płacą za oświetlenie na stadionu?
Może kluczem w moich pytaniach był zwrot “łącznych kosztów”. Możliwe, ale nie potrzeba do tego wielkich zasobów i mocy obliczeniowej, żeby takiej informacji udzielić. Wiem, ponieważ na moje pierwsze zapytanie o koszty utrzymania stadionu informację uzyskałem błyskawicznie i bez przeszkód.

Moje osobiste wnioski

Obecne działania  postrzegam jako wykorzystywanie prawa do utrudniania dostępu do informacji publicznej. Dodatkowo takie działanie utwierdza mnie w podejrzeniu, że mogą istnieć nieprawidłowości finansowe. Nikt nie chce mnie wyprowadzić z błędu,  a szkoda. Utwierdza mnie to też w przekonaniu, że nikomu prócz nam obywatelom nie zależy na transparentności i jawności. Też szkoda…

Co dalej?

Możemy się wymieniać wyrokami sądowymi, zasłaniać przepisami, tylko po co? Jeżeli jednostka nie ma sobie nic do zarzucenia, to w czym problem? Jedno pismo, jedna informacja załatwiałaby sprawę. Teraz zasoby (czas, pracownicy) które można było poświęcić na podanie konkretnych kwot były lokowane  i nadal będą lokowane do formułowania kolejnych pism. Jeszcze raz pytam po co?

Sprawa toczy się dalej, a determinacja jest duża. Sprawa dla istotnego interesu społecznego może  mieć finał w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Poznaniu, o czym zapewne napiszę.

X
Dostęp do informacji publicznej

Dostęp do informacji publicznej – nie tak łatwo jak by się chciało

Dostęp do informacji publicznej – kluczowe prawo obywatela w demokratycznym państwie. Brzmi ładnie i górnolotnie, ale rzeczywistość jest inna. Może dostęp i  jest, ale nie taki łatwy. Przynajmniej w tym przypadku.

Czytaj całość