Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna"
Cyprian Kamil Norwid

Bezpieczeństwo w Parku Jonstona. Minęło 118 dni

10/07/2019 Włodzimierz Korza

118 dni. Tyle minęło od czasu gdy złożyłem wniosek o zwiększenie bezpieczeństwa w parku Jonstona. W międzyczasie był projekt budżetu obywatelskiego, który nie otrzymał wystarczającego poparcia. Lato w pełni, a w parku nie dzieje się nic. Ten artykuł, to krótka historia, która obrazuje jak “szybko” załatwia się proste sprawy w Lesznie i jak w mojej ocenie prezydent Łukasz Borowiak podchodzi do realnych problemów mieszkańców.

Pierwsze 2 tygodnie

Wniosek o złożyłem 13 marca drogą elektroniczną. Dwa tygodnie później, czyli 27 marca po małej  korekcie został jednomyślnie rozpatrzony przez komisję, o czym pisałem tutaj. W artykule tym umieściłem informację, że  „w przyszłym tygodniu mają ruszyć prace”. Taką deklarację złożył przedstawiciel Miejskiego Zarządu Dróg i Inwestycji. W ciągu tygodnia miała odbyć się  wizja lokalna , a  w kwietniu miałem otrzymać odpowiedź na wniosek. Jest lipiec, i cisza. Nie otrzymałem odpowiedzi, a w parku Jonstona jak ograniczeni nie było tak nie ma. 

Kolejne 3 tygodnie

Po 3 tygodniach wniosek trafia na VIII Sesję Rady Miejskiej Leszna. Właściwie nie wniosek, a projekt uchwały, aby sprawę przekazać prezydentowi. Prawie jednogłośnie (19 głosami) wniosek został przekazany do prezydenta. Osobiście bardzo zdziwił mnie jeden głos wstrzymujący, który oddał Sławomir Mocek. Z tego co pamiętam Park Jonstona leży w jego okręgu wyborczym, a sprawa dotyczy gównie mieszkańców właśnie z tego okręgu.

I kolejne  tygodnie

Od sesji minęło 82 dni. Od prezydenta też brak odpowiedzi. Jak widać szczere chęci rady to nie wszystko. Miejski Zarząd Dróg i Inwestycji nie wywiązał się z deklaracji, prezydent przez kolejne tygodnie milczy. Prawie 4 miesiące minęły od wpłynięcia wniosku. Sprawa nie ruszyła się praktycznie ani o krok.

Cała sprawa trwa 118 dni

To jest obraz “szybkości” działania, który w mojej ocenie conajmniej kuleje. Przez 117 dni nie zapadła decyzja o działaniach w kierunku zwiększeniu bezpieczeństwa dzieci. Przynajmniej mnie jako wnioskodawcy nie poinformował. W międzyczasie telefonowałem do Miejskiego Zakładu Dróg i Inwestycji i otrzymałem informację, że będzie to zrobione przy okazji remontu drogi. Zapomniałem dopytać której drogi, bo remont najbliższej już powoli kończy a ograniczeń jak nie było tak nie ma. Wydaje się to być prosty zabieg, a okazuje się problemem nie do przeskoczenia.
To prawda, jeszcze nie było tam wypadku, co zauważyła radna Hanna Kotomska. Zapewne wynika to z uważności rodziców i rowerzystów. Nie miej czas spędzony na placu powinien być przede wszystkim bezpieczny. Bez względu na to czy wypadek się wydarzył czy nie. Lepiej zapobiegać, niż interweniować. Czas spędzony na placu powinien być przyjemnością dla wszystkich. Dla rodziców również.
Pozwolę sobie nie komentować samego faktu, jak doszło do tego, że ścieżka przebiega pomiędzy dwoma placykami zabaw…

Kolejne kroki

Sprawa toczy się dalej. Pozwolę sobie napisać do radnych i powiadomić o zaistniałym fakcie. Napisze też do prezydenta. Może na kanale YouTube doczekam się odpowiedzi?  Jaki będzie skutek tych działań. Zobaczymy. Piłka w grze, po drugiej stronie boiska.

X

3 wnioski rozpatrzone pozytywnie

Machina ruszyła. Spośród 5 naszych wniosków 3 zostały rozpatrzone pozytywnie, jeden “zawieszony” a jeden wycofaliśmy i będziemy go modyfikować. Na początek troszkę o samej komisji. Podobno to była jedna z najdłuższych. Prawda, siedzieliśmy prawie do godziny 20:00, ale było warto.  Komisja była prawie w pełnym składzie. Nieobecny był Sławomir Mocek.

Czytaj całość